"Caramel custard", creme caramel, flan czy jak zwał, wygląda poważnie, skomplikowanie, wyrafinowanie i cokolwiek bądź.
Jest pyszny, a jego konsystencji, jeśli jest dobrze upieczony, nie można porównać do niczego innego, a już na pewno nie do budyniu z torebki.
***
Jest za razem kremowy, bogaty i delikatny.
Kwaskowe pieczone morele są do niego idealnym dodatkiem, chociaż inne owoce też będą świetne ( zamierzałam się na jędrne truskawki, które bym zmacerowała, jednak dostałam je dzień za późno- typowa złośliwość owoców).
***
Wbrew pozorom deser nie jest trudny do wykonania i pobrudzimy tylko dwa garnki plus foremki.
Najtrudniejsze w procesie przygotowania go jest estetyczne wydobycie z foremek.
Uznałam, że ten tymianek z morelami to przereklamowane. I wcale go tam ostatecznie nie było, wybaczcie to małe oszukaństwo...
Przepis na "custard" podkradłam z Dulce Delight (polecam zajrzeć, jest tam świetny film instruktażowy), a pomysł na morele z Kucharni. Obydwa blogi bardzo polecam, znajdują się na topie mojej osobistej listy :)
Na 6-8 foremek (ja użyłam 4 takich białych ceramicznych z Ikea, okazały się za duże):
Karmel:
- 1 szklanka cukru
- 1/3 szklanki wody
Custard:
- 3 jaja M lub L
- 330 ml mleka 3,2% tłuszczu (powinno być 370ml, pomyliłam się ale wyszło ok)
- puszka mleka skondensowanego, słodzonego
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii (ja dałam zamiennie ziarenka z połowy laski wanilii, resztę laski i ziarenek wrzuciłam do cukru, za dwa tygodnie będzie z niego cukier waniliowy :))
Wykonanie:
Robimy karmel:
wsypujemy cukier i wlewamy wodę do garnka z grubym dnem. Podgrzewamy, nie mieszając, na średnim ogniu aż mikstura nabierze koloru bursztynu. Możemy obmywać boki garnka zwilżonym w wodzie pędzelkiem kuchennym, aby cukier się nie krystalizował tam gdzie nie potrzeba. Gotowy karmel wlewamy pośpiesznie na dno naczynek w których będziemy piec deser. Obracamy naczynkami tak aby karmel utworzył równą warstwę. Uwaga karmel jest bardzo gorący i szybko zastyga.
Jeśli jesteśmy niebywale szybcy możemy też pokryć karmelem ścianki foremek.
Bierzemy się za masę:
wrzucamy wszystkie składniki naszego "custard" do blendera i miksujemy aż się połączą. Możemy też użyć innych technik mieszania. Dobrze by było żeby w masie było jak najmniej bąbelków. Wlewamy masę do foremek z karmelem. Lejemy przez sitko.
Pieczemy:
w kąpieli wodnej. Rozgrzewamy piekarnik do 160-170 stopni C. Foremki zakrywamy szczelnie folią aluminiową, umieszczamy w większym naczyniu, do naczynia wlewamy gorącą wodę, tak aby sięgała do 3/4 wysokości foremek. Po 30 minutach pieczenia usuwamy folię aluminiową i pieczemy jeszcze 30 do 60 minut, niestety trzeba wyczuć, a deser pieczony za długo jest podobno niedobry (to znaczy ma bąble w środku ;)). Ja w moich 4 za dużych foremkach piekłam w sumie 1,5 godziny, w 6 foremkach polecam godzinę i 15 minut, a w 8 możemy spróbować 1 godzinę.
Po upieczeniu i wystudzeniu wkładamy na godzinkę lub dłużej (do kilku dni przechowamy) do lodówki.
Aby wyjąć "custards" podgrzewamy chwilę dno foremek nad palnikiem kuchenki (zwłaszcza po dłuższym czasie przebywania w lodówce), aby karmel się stopił. Odcinamy deser nożykiem od ścianek naczynia, potrząsamy i wykładamy na talerzyk/miejsce docelowe tak aby sos spłynął w miarę równomiernie.
Pieczone morele:
Morele przekrojone na pół, ułożone w naczyniu do zapiekania przecięciem do góry, posypujemy brązowym cukrem i listkami tymianku (wg.uznania wszelakie ilości, ja miałam kilkanaście moreli i sypnęłam do każdej po szczypcie cukru). Pieczemy 20-25 minut w temperaturze około 190 stopni. Podajemy ciepłe z naszym "Caramel custard".
Produkt uboczny, czyli krem z solonego karmelu:
Aby go uzyskać podgrzewamy chwilkę karmel który pozostał na dnie garnka (ale od razu po wylewaniu do foremek, nie czekamy, aż się utworzy kamień) i w zależności od tego ile mamy karmelu dodajemy pewną ilość masła, śmietanki 30% i soli morskiej. Ja użyłam 25g masła, 50ml śmietanki i szczyptę soli. Trudno to popsuć, może wyjść rzadszy lub gęstszy. Jeśli powstaną grudy to cierpliwie podgrzewamy i mieszamy. Polecam zaryzykować, bo szkoda wyrzucać resztkę karmelu.
Aha i nie wlewajcie zimnej śmietanki do gotującego się karmelu. Wyłączcie gaz, a śmietankę miejcie conajmniej w temperaturze pokojowej.
Nie dosc, ze deser wspanialy, to jeszcze ten produkt uboczny...
OdpowiedzUsuń;)
UsuńIle roboty! Ale wygląda smakowicie:)
OdpowiedzUsuńDzięki. A właśnie nie tyle roboty, tylko ja to niezbyt zwięźle ujęłam :)
Usuńweszliśmy z wykrywacza..widziałem ten deser tej laski z lat 50tych, niezły klimat tam panuje niebieskie pazurki, pudelek i retro kuchnia )
OdpowiedzUsuńzgrabny ten deserek... uwielbiamy custard i morelki, super pomysł na letni podwieczorek
Właśnie się ciesze jak głupia z tego wykrywacza ;D
UsuńNa początku trochę mi się wydawała przegięta Raiza, ale potem jak się wczułam i jak posłuchałam że gada całkiem do rzeczy to wszystkie filmy obaliłam :)
Dzięki :)
...pozostaje napisać tylko...och;))
OdpowiedzUsuńwygląda pięknie :)
OdpowiedzUsuńpysznie wygląda, jeszcze nie robiłam ale mam w planach i ten tymianek do tego interesująca rzecz:)))
OdpowiedzUsuńDzięki! I polecam bardzo.
UsuńTiene un aspecto de lo más apetitoso!
OdpowiedzUsuńAna de JUEGO DE SABORES
Gracias Ana :)
Usuń