Przepis co prawda nie jest mój, bo Doroty z Moich Wypieków, jednak myślenie zupełnie moje. Aż dziw, że można na tyle sposobów połączyć białą czekoladę z cytryną i to jest zawsze pyszne! Gwoli przypomnienia, do tej pory opublikowałam swoje autorskie przepisy na "blondie życia z cytryną" i "mrożony mus białoczekoladowy z nutką cytryny", a poza tym jemy białą czekoladę skropioną cytryną na każdy obiad ;)
Przepis:
składniki na sporo bardzo wydajnych trufli:
składniki na sporo bardzo wydajnych trufli:
- dwie tabliczki (200g) białej czekolady, możliwie dobrej jakości
- pudełeczko (250g) mascarpone
- szklanka mleka w proszku (nie mam pojęcia ile waży)
- skórka starta z dwóch ładnych cytryn (sferycznych, z gładką skórką i pachnących)
- sok wyciśnięty z jednej z powyższych cytryn
- opcjonalnie cukier puder
- około 2 tabliczki czekolady do unurzania trufli (miałam deserową 50% kakao-skorupka wyszła świetna!)
- kilka kropel oleju rzepakowego (chlustłam na oko, góra łyżeczkę)
Wykonanie:
- Skórkę z cytryn ścieramy, sok z jednej wyciskamy.
- Białą czekoladę łamiemy i topimy w kąpieli wodnej.
- Mascarpone mieszamy mniej więcej z mlekiem w proszku, następnie dodajemy stopioną czekoladę i ucieramy mikserem na puszystą masę (nie jakoś szczególnie długo).
- Dodajemy skórkę z cytryn. Mieszamy. Na koniec wlewamy sok, ciągle ubijając masę.
- Próbujemy, ewentualnie słodzimy do smaku cukrem pudrem.
- Wkładamy masę do lodówki na jakiś czas (ale nie na całą noc, bo będzie za twarde). Ma być na tyle twarda żeby dało się formować z niej zgrabne kuleczki.
- Ulepione kuleczki chłodzimy jeszcze chwilę w lodówce. W tym czasie roztapiamy w kąpieli wodnej czekoladę deserową z dodatkiem oleju (chyba nie jest konieczny) na polewę. Kuleczki "obtaczamy" w czekoladzie i kładziemy na papierze do pieczenia (na niczym innym!).
- Chłodzimy nasze dzieło.
- Delektujemy się...
Przechowujemy w lodówce, ale najprawdopodobniej nie będziecie mieli czego chować...
Smacznego, a smaczne będzie, gwarantuję!
O matko! muszę je zrobić, koniecznie! Świetny przepis...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Majka
Dziękuję :) i jeszcze raz zachęcam!
UsuńDoskonałe!
OdpowiedzUsuńMascarpone w nich brzmi niesamowicie kusząco...
wyglądają bosko, nie będę ukrywać że trufli jeszcze nie robiłam,a patrząc na te jestem pewna że jak najszybciej muszę spróbować:)
OdpowiedzUsuńaha i jakiej białej czekolady użyłaś? bo mi ostatnio chyba z wedla wyszła wielka bryła jaką ją roztapiałam w kąpieli wodnej.
UsuńWydaje mi się że z biedronki, takiej za około 2 złote- i nie ważyła się warzyć :) To chyba na prawdę jest Wawel ale nie dam głowy. Ogólnie trzeba uważać z białą, to wiadomo. Ja wyłączyłam grzanie pod miską jak tylko ostatnie kosteczki prawie się rozpuściły.
UsuńO mam jeszcze jedną tabliczkę, jednak jutrzenka aka "magnetic"
UsuńNa 100g:
białko 7,4g
węglowodany 56,8g
tłuszcz 32,3g
błonnik 0g :)
Boskie! :)
OdpowiedzUsuńmniam aż ślinka cieknie :P
OdpowiedzUsuńo mniam, chętnie bym taką pochłonęła!
OdpowiedzUsuńOj kusisz kusisz, takie ładne wyszły..
OdpowiedzUsuńMmmm to brzmi naprawdę dobrze:)
OdpowiedzUsuńSą super..my robiliśmy dzisiaj trufelki ale z czekolady, której nienawidzę...te z białej są stworzone dla mnie! pzd
OdpowiedzUsuńWłaściwie to te miałam pierwotnie obtoczyć też w białej czekoladzie, ale jak spróbowałam masy to stwierdziłam że nie ma mowy :D Na prawdę polecam tą ciemną na wierzch
UsuńNajrzadziej spotykany składnik w moich szufladach to mleko w proszku. Coś takiego, akurat dzisiaj się znalazło! Chyba nie mam wymówki..
OdpowiedzUsuńJa kupiłam torbę, wiedząc że do przepisu wykorzystam szklankę i jestem bardzo zadowolona, bo jak widziałam jakiś fajny przepis to zawsze brakowało mi pół kubka mleka w proszku :) Dobra napoczęta torba mleka nie jest zła- to produkt "wojenny"- dobrze się przechowuje :D
UsuńPYCHA! PYCHA! PYCHA! Są cudowne, super przepis
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuńa ile trufelków wyszło z tej ilości składników?
OdpowiedzUsuńwyglądają niesamowicie nęcąco ;)
Nie liczyłam :) co najmniej 20, ale nie zjada ich się tak łatwo jak kupnych czekoladek, tzn są większe, bardziej kaloryczne, sycące, no pożywniejsze można powiedzieć.
UsuńOstrzegam że robienie ilości większej niż w przepisie to samobójstwo, przynajmniej do użytku rodzinno- domowego ;)
:)
UsuńŚwietny pomysł. Zapisuję.
OdpowiedzUsuńWyglądają cudnie!
OdpowiedzUsuńNie mam cierpliwości do domowych trufli, ale chyba dla czegoś takiego warto się poświęcić... ;)
Dzięki. To było moje pierwsze podejście do trufli i okazały się dużo łatwiejsze niż prognozowałam. Nawet oznaczyłam jako łatwe, bo nie ma nic do pieczenia, nic do ubijania, rośnięcia i opadania- no pikuś :)
Usuńmoja buzia jest otwarta, raz dwa trzy, rzucaj! :)
OdpowiedzUsuń:D :P Leeeciii...
Usuńale cudeńka :)
OdpowiedzUsuń