Podstawą babeczki jest waniliowe ciasto ucierane.
Jeśli mieliście do czynienia z tak zwanym kremem maślanym to wiecie, że składa się on z masła i cukru pudru, w związku z czym jest niejadalny dla ludzi o czynnych kubkach smakowych i najczęściej występuje na takich babeczkach właśnie. To dlatego że ładnie się wyciska dobrze zachowuje kształt.
Do moich babeczek zrobiłam smaczny i pozbawiony masła zamiennik kremu maślanego. Kochani, to jest masa na trufle z poprzedniego przepisu. Wyciskamy ją na babeczki i voila! W masie musi znaleźć się czekolada, jednak smak białej czekolady łatwo wzbogacić /zagłuszyć innym smakiem. Możemy zamienić cytrynę chociażby na dowolny alkohol albo zamiast białej czekolady użyć ciemnej.
Krem świetnie się wyciska, jeśli ma odpowiednią temperaturę i dobrze trzyma kształt w temperaturze pokojowej. Ma podobne właściwości do buttercreamu, czyli w lodówce robi się twardy jak skała a w temperaturze pokojowej mięknie. Smakuje białą czekoladą, mlekiem w proszku i cytryną. Zawiera mascarpone, jednak główną zasługą serka jest konsystencja.
Plasterki cytryn nie są zwykłymi plasterkami, lecz plasterkami kandyzowanymi. Oczywiście przepis poniżej.
Przepis na 12 babeczek:
składniki na ciasto:
- 125 g masła
- 125 g cukru (ja zwykle daję mniej)
- 125 g mąki
- 2 jaja
- po pół łyżeczki proszku do pieczenia i sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 2 łyżki mleka
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego, jeśli nie macie dodajcie w jego miejsce łyżkę mleka i ziarenka wyskrobane z laski wanilii lub użyjcie cukru wanilią
Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i solą. Miękkie masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać jajka i ciągle ucierając dodawać po trochu mix suchych składników. Na koniec dodać mleko i ekstrakt waniliowy. Ciasto przełożyć do formy na muffiny opcjonalnie wyłożonej papilotkami (jeśli nie mamy papilotek wysmarować gniazda masłem i posypać odrobiną bułki tartej, osobiście nie praktykuję metody drugiej, bo nie przepadam za bułką tartą na ciastach). Piec około 20 minut w temperaturze 200 stopni C - do suchego patyczka (Zmieniłam piekarnik na elektryczny i 200 stopni to za dużo dla babeczek. Jeśli wasz piekarnik dziarsko grzeje to polecam piec 190 i kuć babeczki drewnianym patyczkiem już po 15 minutach).
Wykonać masę na trufle z przepisu na Super trufle - klik. Gotową masę wyciskać na babeczki. Jeśli będzie za rzadka masę chwilę schłodzić, jednak uważać z tym chłodzeniem, bo może się zrobić za twarda.
Kandyzowane plasterki cytryn (Uwaga-trudne! Jeśli nie lubicie porażek można pominąć):
Pokroić w ultra cienkie plasterki ładną i pachnącą cytrynę- plasterki powinny być niemal przeźroczyste, jednak najlepiej nie rozwalone (trudna to sztuka, ostrzegam). Na sporej patelni zagotować 2 szklanki wody wrzucić plasterki na minutę a następnie włożyć na chwilę do lodowato zimnej wody. Odłowić. Wodę z patelni wylać. Na patelnie wlać 2 szklanki wody i wsypać szklankę cukru. Zagotować. Wrzucić cytrynę i gotować na maleńkim ogniu przez co najmniej godzinę. Udane plasterki powinny być przeźroczyste (to białe, jak mu tam, najlepiej też).
Jeszcze raz podkreślę że zrobienie cytrynek sprawiło mi dużą trudność- szczególnie pokrojenie. Korzystałam z tej instrucji- klik.
Smacznego!
Masa najcudowniejsza na świecie, chociaż ja to bym jeszcze cytrynę na wanilię podmieniła, co tam, że wtedy to już słodycz ekstremalna. :D
OdpowiedzUsuńMoje babeczki cytrynowe wyglądają podobnie. Zamiast kandyzowanej cytryny, używam galaretek cytrynowych :)
OdpowiedzUsuńA to, że krem się ładnie trzyma, to ewidentnie zasługa mleka w proszku. Ile się w życiu naklęłam, zanim to odkryłam ;)
No, szkoda że nie wpadłam na galaretki cytrynowe, robienie tych plasterków to była męka...
UsuńSą takie bloki galaretkowe, można sobie dozować plasterki ;)
Usuńbrzmi i wygląda fantastycznie :)
OdpowiedzUsuńTen krem musi być świetny w trufelkach, jak i na babeczkach! ;)
OdpowiedzUsuńJak już pisałam na fb - babeczki są bajeczne ;)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam białą czekoladę, więc na pewno nie wzbogacałabym smaku, a tym bardziej nie zagłuszała :D
KAndyzowanego nic nie lubię, więc tylko to bym pominęła ;)
Pyszne i piękne zarazem - idealne dwa w jednym :)
OdpowiedzUsuńja zrobiłam wczoraj grubsze kawałki grejpfruta. Nie mam nawet dość ostrego noża, aby cieniutko pokroić cytrusy
OdpowiedzUsuńA właśnie, każdy cytrus można "skandyzować" (i potem na przykład unurzać w czekoladzie, mniam). Swoje noże naostrzyłam potwornie ale i tak było trudno pokroić cienko cytrynę.
UsuńWyglądają nieziemsko! Bardzo apetyczne! :)
OdpowiedzUsuńOlu, cudowne są te babeczki i zdjęcia!
OdpowiedzUsuńKusiłaś długo na FB - nareszcie są:)
Pozdrawiam!
Dziękuję! Niestety nie mogę poświęcać blogowi tyle czasu ile bym chciała, stąd góra jeden wpis na tydzień i opóźnienia...
UsuńSmacznie to wygląda, podziwiam i zazdroszczę talentu, bo ja do wypieków jakoś ręki, ani serca nie mam ;-(
OdpowiedzUsuńno nareszcie:))) wyglądają cudnie i bardzo zaintrygował mnie ten krem:))))
OdpowiedzUsuńO jeny, jakie piękne. Poziom blogów jest coraz wyższy... I zdjęcia, i aranżacje i same przepisy są czadowe! Znów odezwą się we mnie wątpliwości i kompleksy Olu!Gratuluję!!
OdpowiedzUsuńDziękuję, a kompleksów nie miej- obejrzyj sobie moje pierwsze wpisy. Ciągle się uczę i mam nadzieję, że widać progres. A z fotografii jestem dupa jakich mało, serio (tylko robię tak żeby nie było widać ;P)
Usuńte cytryny mnie zaintrygowały, Piszesz, że trudne to zadanie :) lubię wyzwania więc zabiorę się za ich zrobienie dziś :)
OdpowiedzUsuńDaj znać koniecznie. I polecam foto-instrukcję z linku- jest tam ciekawy patent na krojenie cytryn, jednak mi się tym sposobem nie udało- myślę że najlepszą opcją byłaby krajalnica :)
Usuńjesteś genialna;D
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńOch! Mascarpone i biała czekolada...Wspaniałe przez duże W :)
OdpowiedzUsuńGenialne te zawijasy Ci wyszły :) A t kandyzowane cytrynki, bajka...
OdpowiedzUsuń...za to się opłacały trudy! ;) wygląda pięknie i zachęca do samodzielnego przygotowania w domu ;) ja bym jedynie zredukowała trochę ilość masła
OdpowiedzUsuń